Deadpool (2016)

Produkcje filmowe realizowane na kawie powieści graficznych na dobre zdominowały kino popularne. Deadpool jest tego najlepszym przykładem, który przy okazji puszcza oko do widza i burzy tzw. „czwartą ścianę”, czyli granicę pomiędzy widzami a bohaterem. Film rewelacyjnie wpisuje się w nurt czarnej komedii, w której seks, przemoc i krew są na porządku dziennym. Dużo dygresyjnych scen, w których bohater zwraca się bezpośrednio do widza korzystnie wpływają na przyjemność z oglądania. Deadpool nie stroni również od przytyków dla superbohaterów, śmieje się z ich obcisłych trykotów i zgrywa się z pop-kultury. A fabuła? Cóż, twórcy nie silą się na zbytnią oryginalność, ale też i nie mogli odbiegać za bardzo od kanonu tego typu produkcji filmowych. Główny bohater, najemnik Wade Wilson (Ryan Reynolds) w wyniku tajnego eksperymentu traci ludzki wygląd, za to nabywa zdolności regeneracyjnych (Wolverine się kłania). W międzyczasie taki jeden zły gość imieniem Alex niema niszczy mu życie i odbiera największą miłość – Vanessę. Cóż, pora na zemstę, w której najgroźniejszą bronią jest diabelnie dobre poczucie humoru.